Limak X. Robczuk
1. kompozytor; 2. dyrygent; 3. transkryptor; 4. aranżer; 5. organista; 6. akompaniator; 7. perkusista
przemyślenia | twórczość | działalność
Znajdź to, czego potrzebujesz:
Kilka propozycji:
1. Ciekawy blog znajomej, pod patronatem Dietricha Buxtehudego
2. Obrona czystości przedmałżeńskiej
3. Forum Organowe [moje wypowiedzi]
4. Forum blogowe [moje wypowiedzi]

Archiwum:
05.12.09
28.12.09
07.01.10
10.01.10
13.01.10
29.01.10
28.04.10
11.05.10
24.09.10
10.10.10
08.12.10
28.12.10
10.09.11

niedziela, 10 stycznia 2010; 02:11:00

004: Chęć pomocy innym | Zemsta pękniętych  żył | Złoty środek


UWAGA!

Post zawiera opisy przekłuwania żył i inne drastyczne, dla niektórych, sceny. Nie polecane osobom, o słabych nerwach.


Wczoraj [znaczy się w dzień] tradycyjnie, jak co osiem tygodni, poszedłem oddać honorowo krew. Ponieważ wcześniej miewałem problemy z tłustością krwi, postanowiłem odżywić się bardzo lekko, jak zalecali lekarze. Na miejscu wszystko pięknie, proceduralnie, aż do próbnego pobierania krwi.. Znów tradycyjnie oddałem prawą rękę. Odczułem szczypanie charakterystyczne dla przebicia żyły na wylot [lub przynajmniej dotknięcia ścianki żyły końcówką igły], ale po kilku manipulacjach igłą w mojej żyle, trochę krwi nakapało do pojemniczka.. właśnie.. TROCHĘ. Nie chciało lecieć, ledwie udało się zapełnić drugi pojemniczek do połowy. Ale pomyślałem, że w końcu z żyłami prawej ręki zawsze były problemy, dlatego lewą zostawiam na pobieranie właściwe. Więc poszedłem usiąść na ławeczce, poczekać na badanie. Czekałem dość długo i nie mogłem przejść ani jednej planszy sapera na komórce [może gdybym wziął łatwiejszy poziom.. ale uparłem się na najtrudniejszy q;]. Na szczęście wywołali mnie jako pierwszego i z grupy mężczyzn wszedłem do badania na początku. Tam znowu pewna sympatyczna pani doktor przypomniała mi, że pół roku od zmiany partnera seksualnego nie należy oddawać krwi, nawet nie dała dojść do słowa, że nie miałem jeszcze czego zmieniać q;. Po tym specyficznym akcencie poszedłem umyć ręce w okolicy zgięcia łokciowego i po ciasteczka i kawę q;. Nie zdążyłem nawet wypić kawy do końca [w ogóle, ja kawę piję tylko, kiedy oddaję krew, nigdy inaczej] a już mnie zawołali do pokoju 1. Tam spokojnie usiadłem na fotelu i miłe panie się mną zaczęły zajmować [q; bez podtekstów!]. Kiedy miałem już tę piękną trzy-milimetrową igłę w żyle, jak taki chojrak zapytałem się na czym polega oddawanie płytek krwi. Wtedy wydarzyło się coś niespotykanego. W miejscu ukłucia pojawiła się taka śmieszna gulka [wtedy mi raczej do śmiechu nie było..], ale że krew jeszcze jako tako leciała, to po prostu poluźniono mi zacisk na ramieniu, sam nie protestowałem. I znów.. kapało, chciałoby się powiedzieć, jak krew z nosa, ale zając moje krwotoki, określenie to będzie bardzo nieadekwatne. Znów zabawa igłą w żyle, aby udrożnić przepływ krwi [chyba za tym najbardziej nie przepadam w oddawaniu krwi..], ale to wszystko bezskutecznie. Kiedy krew przestała w ogóle wpływać do worka, a gulka gwałtownie powiększać, przedstawiono mi dwie opcje do wyboru. Pierwsza miała polegać na znalezieniu innej, w miarę przepływowej żyły w lewej ręce, aby wyciągnąć ode mnie jak najwięcej tej rzadkiej grupy A Rh-, a druga, to natychmiastowe przerwanie zabiegu, przy czym zapewniono mnie, że zarówno zwolnienie, jak i czekolady dostanę wybierając którąkolwiek z opcji [chyba dlatego, że byłem dzielny q;]. Więc altruistycznie zgodziłem się na kolejne przekłucie myśląc, że stres i podwyższone ciśnienie ułatwią dokapanie tych 450ml. Po zlokalizowaniu niezidentyfikowanej żyły [wcześniej nawet nie wiedziałem, że ją mam!] pielęgniarka wbiła igłę. Do rurki pociekło z 15cm krwi. Po delikatnym wysunięciu igły poleciało kolejne 25. I tyle. Pielęgniarka, chyba już nawet trochę poddenerwowana szybko wyjęła igłę i poprosiła koleżankę, aby mi ucisnęła te dwa ukłucia, a sama poszła po jakiś żel. Wiem, że był chłodzący i mnie potem nie bolało q;. Następnie moje zgięcie łokcia zostało przykryte gazą i oklejone dookoła szerokim plastrem [znaczy się, nie mogłem praktycznie w ogóle zgiąć ręki]. Najprawdopodobniejszą przyczyną takiego stanu rzeczy była zbyt gęsta krew. Powinienem był więcej wypić.. a ja poszedłem za poprzednią radą i zminimalizowałem jakiekolwiek spożycie czegokolwiek. To była lekcja złotego środka.. Z karą.. później musiałem odkleić dookoła ten plaster [niech każdy, kto to czyta zapamięta: plaster najlepiej odklejać z włosem, dlatego należy prosić i o przyklejenie w ten sposób.. inaczej będzie ból..].

To wszystko na.. wczoraj?
Dobranoc (=

Etykiety:

Limak X. Robczuk

Komentarze: 3. Wyraź swoje zdanie.



sobota, 9 stycznia 2010 16:59:00 CET
Mówiłam, ze wszystkie takie akcje zawsze zaczynają się od...Chciałem zrobić dobry uczynek... Ale gratuluję odwagi i wytrwałości. Opis także bardzo sugestywny, wręcz współodczuwałam prawie ból. Pozdrawiam
Beata B.



niedziela, 10 stycznia 2010 19:41:00 CET
Ostatnio przełamałam swój lęk przed pobraniami krwi (zastrzyki zniosę zawsze, ale pobrania bałam się jak ognia!) i tak sobie pomyślałam, że jako pełnoletnia będę oddawać krew ^^ Ale po przeczytaniu tegoż... trochę mi się odechciewa ;D

PS. "Powinienem był więcej wypić" ;) --> dobre ;p



niedziela, 10 stycznia 2010 20:26:00 CET
"Powinienem był więcej wypić"
oczywicie płynów bezalkoholowych q;. Wody, soku, mleka.

I miałem poważny dylemat, czy opisać swoją przygodę, właśnie dlatego, że mógłbym kogoś zniechęcić. Ale zazwyczaj to wygląda zupełnie inaczej (=. To była moja wina, bo wypiłem za małop płynów.

Internet explorer nie zapewnia pełnej czytelności strony. Skorzystaj z innej przeglądarki.
Uwaga! Kodowanie znaków UTF-8
Próba czcionki: ąĄćĆęĘłŁńŃóÓśŚźŹżŻ€ ąćęłńóśźżĄĆĘŁŃÓŚŹŻ€
Wszelkie prawa zastrzeżone: Kamil Kuczborski